Blog > Komentarze do wpisu
Kundera i Wałęsa

Ministerstwo Prawdy? Policja pamięci? Proces pana K.? Orwell, Kafka... To, co się określa jako "casus Kundery", tzn. odkrycie w archiwach czeskiego IPN-u dokumentu świadczącego rzekomo o tym, że w latach czechosłowackiego stalinizmu pisarz doniósł milicji na jedną z poszukiwanych osób, wywołało falę literackich skojarzeń ubarwiających dość powszechną, zdumioną reakcję prasy zachodniej.

Kundera to bardzo popularny pisarz francuski (pochodzenia czeskiego, jak się czasem dodaje), podziwiany za literacką wartość jego książek, ale także znany z dość specjalnego - jak na sławnego pisarza - sposobu bycia.

Kundera nie dał się przejąć przez żaden klan polityczny, unika mediów, pisze w izolacji od normalnego nurtu życia i kapliczek intelektualnych, wypowiada się właściwie wyłącznie poprzez książki. Sądził chyba, że ten rodzaj współczesnej wersji wieży z kości słoniowej uchroni go od podmuchów rzeczywistości.

Mylił się. Po "rewelacjach" w Pradze zmuszony został do przerwania milczenia. Z właściwą sobie oszczędnością słowa zdementował bezpieczniacki scoop, wyśmiał sprawę, "która go zaskoczyła, której się nie spodziewał, o której do wczoraj nic nie wiedział i której nie było". No i wezwał poprzez adwokata i pod groźbą procesu tygodnik "Respekt", który rozdmuchał sensację, do odszczekania zarzutów.

Bardziej wścibscy dziennikarze poszli dalej. Zastanawiali się, czy chodzi tu o zawiść lub zemstę, "kto i jaki ma w tym interes" i komu służy ten paszkwil? Od razu zresztą odnotowali, że wszystko to miało się wydarzyć przed ponad 50 laty, że terror stalinowski u satelitów ZSRR był wtedy najostrzejszy właśnie w Czechosłowacji i że dokumenty z archiwów komunistycznej bezpieki są rzadko wiarygodne, co historycy w Pradze zresztą potwierdzili.

Dlaczego wracam do "afery Kundery"? Bo tak się złożyło, że dostałem właśnie informacje o uroczystościach 25-lecia Nobla dla Wałęsy i o nowej książce o "Bolku". Choć sytuacja jest paradoksalna - najbardziej znany Polak szykuje wielki międzynarodowy jubileusz, a równocześnie obrzucany jest błotem jako rzekomy agent komunistycznej bezpieki - to zachodnie echo "Bolka" jest znacznie słabsze niż sprawy Kundery. Wałęsa jest tutaj po prostu poza zasięgiem polskiego piekiełka.

Zbieżność obu "afer" wydaje się jednak uderzająca. W obu sprawach można by spytać, komu ma służyć paszkwil mający zniszczyć legendę "Człowieka z żelaza" lub reputację Kundery? Obaj protagoniści są sławni i popularni bardziej za granicą niż w kraju. Obojgu zarzuca się "zbrodnie" sprzed dziesięcioleci. Na podstawie dowodów, co do których są podejrzenia, że "odnalezione" w polskiej i czeskiej wersji orwellowskiego Ministerstwa Prawdy służą nie zawsze uczciwym, naukowym celom. Dlaczego np., obie "rewelacje" wybuchły dopiero teraz albo niedawno, skoro komunistyczne archiwa dostępne są od 20 lat?

Obie sprawy nie są identyczne, ale podobieństwo wielu ich aspektów skłoniło niektóre gazety do sformułowania bardzo rozmaitych refleksji. Pytają np., jakie ktokolwiek ma prawo sądzić dzisiaj postępowanie młodych, niedoświadczonych studentów lub robotników, terroryzowanych przed 50 laty przez fachowych komunistycznych oprawców, specjalistów od straszenia i szantażu? Kto i co daje nam prawo osądzania ludzi na podstawie dokumentów notorycznie fałszowanych i manipulowanych?

Smuga cienia kładzie się na dziś archiwalny spadek posowiecki. Stawka jest ogromna. Cena, jaką przyjdzie zapłacić za skażony podejrzeniem sposób wykorzystywania tego spadku, za włączenie ubeckiej plotki w służbę ideologii, to zaufanie nie do prawd dnia wczorajszego, ale dzisiejszego.
 

wtorek, 04 listopada 2008, leopold.unger

Polecane wpisy

  • Nasze 15 minut trwa już 20 lat

    Fala rozmaitych 20-leci zaczyna zalewać Polskę, zanim rozleje się w szumie polemik o to, która z nich ważniejsza po całej Europie. Na razie nie wszyscy wiedzą,

  • Topór Einsteina

    "Postęp techniczny to topór w ręku psychopaty". To powiedział fachowiec. Nazywał się Albert Einstein. Przesada? Wcale nie, Einstein był naprawdę zanie

  • Ratując niemiecką duszę

    Obaj Niemcy mają już swoje miejsce w historii. Ale obaj także właśnie teraz, choć tak różni, równocześnie wrócili do aktualności. Stauffenberg - na ekrany kinow

Komentarze
Gość: Maria, *.bynxx12.dynamic.dsl.tele.dk
2008/11/20 15:49:16
Pozwalam sobie zadac panu (p.Leopoldowi) pytanie w zwiazku z jego artykulem dotyczacym wspomnien Olszewskiego. Czy cos panu wiadomo na temat bylego dlugoletniego redaktora naczelnego Trybuny Robotniczej Piotra Wojtka - czy on tez byl zwiazany z grupa Moczara?
-
Gość: a a, *.dynamic.chello.pl
2013/09/06 20:24:12
a kto pamieta o Wojtku niedzwiedziu? ten kto zostal wychowany w duchu patriotycznym. sama nie wiem czy ja szukam brakujacej czastki? tak widocznej ze oddałam sie Bogu poszukałam najjasniejszego i znam Boga dzieki samonauce? lol