Blog > Komentarze do wpisu
Przypadek
Przypadek, powiadają, jest kochankiem historii. Sam sprawdziłem. Byłem w Warszawie na zorganizowanej przez Instytut prof. Jerzego Kłoczowskiego konferencji "Polska i Europa Środkowo-Wschodnia we wspólnocie europejskiej". No i zaczęła się seria.

Przypadek, powiadają, jest kochankiem historii. Sam sprawdziłem. Byłem w Warszawie na zorganizowanej przez Instytut prof. Jerzego Kłoczowskiego konferencji "Polska i Europa Środkowo-Wschodnia we wspólnocie europejskiej". No i zaczęła się seria.

Moja obecność na konferencji zwołanej 20 lat po przełomie w Europie była naturalnie dziełem przypadku. Mogła wszak odbyć się beze mnie, intruza wśród historyków. Ten sam albo inny przypadek sprawił również, że prywatny lunch u ambasadora Belgii Jana Luykxa podany został w tej samej dużej sali, w której - znowu, nieprawdaż, przypadek - dokładnie 20 lat temu jadłem także lunch, znacznie jednak mniej prywatny.

Był to bowiem nie skromny dyplomatyczny posiłek, ale bomba sezonu. Na zaproszenie innego ambasadora Belgii w tej samej sali zebrało się bowiem wtedy, przy belgijskim okrągłym stole, znacznie więcej osób, a nawet osobistości - a mianowicie kilkunastu przedstawicieli partii komunistycznej trzymającej wówczas władzę w Warszawie i tyluż przedstawicieli opozycji (Mazowiecki, Geremek, Michnik i inni), niecierpliwie na przejęcie tej władzy czekający.

Menu nie pamiętam, ale jakoś dziwnie jak na tamte czasy beztroski nastrój - jak najbardziej.

Cóż innego niż przypadek mógł sprawić, że właśnie wtedy, dokładnie 20 lat temu, kiedy się tu wszystko kotłowalo, kiedy Polska była w oku politycznego cyklonu, który zmieść miał niedługo totalitarny porządek w sowieckim lodowcu, ja po raz pierwszy po - znowu - 20 latach wylądowałem w Warszawie w walizce premiera Belgii i mogłem przeprowadzić dla "Le Soir" pierwszy wywiad z premierem komunistycznego rządu.

Był to premier rządu PRL i znowu przypadek sprawił, że to akurat w tym wywiadzie poszedł w świat prawdziwy "scoop". Albowiem ani wywiad, ani premier nie byli banalni. Dokładnie 20 lat temu premier Polski, państwa ciągle satelickiego, które mimo iż na jego terytorium stacjonowało kilkanaście dywizji Armii Radzieckiej wyczyniało niesłychane łamańce całkowicie sprzeczne z liturgią obowiązującą w obozie sowieckim, na pytanie, czy nie boi się braterskiej pomocy Moskwy, odpowiedział: - Dopóki na Kremlu jest Gorbaczow, żadnej pomocy się bać nie trzeba.

Uslyszała to, i zrozumiała, reszta porwanej Europy.

Premier nazywał się Mieczysław Rakowski, członek ekipy, która otworzy drogę do polskiego Okrągłego Stołu. Był to kiedyś redaktor "Polityki", najlepszego tygodnika w zonie sowieckiej (dziś zresztą także), znowu przypadkiem mój stary kolega. I oczywiście, choć bardzo smutny, tylko przypadek mógł sprawić, że akurat po znowu 20 latach znalazłem się w Warszawie w dniu jego pogrzebu.

Historia zatoczyła koło. Idzie nowe dwudziestolecie. Nowe konferencje już radzą nad sposobem, sensem i oprawą obchodów 20. rocznicy... no właśnie - rocznicy czego i dlaczego? Gdzie się to wszystko zaczęło?

Stoi już ogonek do świetowania. W krajach Europy Środkowej i Wschodniej - do 20. rocznicy wyjścia z imperium. W Niemczech - do 20. rocznicy zwalenia muru w Berlinie. W Polsce stoją nawet dwa ogonki: jeden do 20. rocznicy niepodległościowego Okrągłego Stołu, drugi do rocznicy spisku i powstania wrażego układu.

A Europa się tymczasem zastanawia, jakich to nowych kochanków przypadek przyniesie nie byle Historii, a, jak pisała "Kultura" Giedroycia, "Historii spuszczonej z łańcucha"?
wtorek, 25 listopada 2008, leopold.unger

Polecane wpisy

  • Nasze 15 minut trwa już 20 lat

    Fala rozmaitych 20-leci zaczyna zalewać Polskę, zanim rozleje się w szumie polemik o to, która z nich ważniejsza po całej Europie. Na razie nie wszyscy wiedzą,

  • Topór Einsteina

    "Postęp techniczny to topór w ręku psychopaty". To powiedział fachowiec. Nazywał się Albert Einstein. Przesada? Wcale nie, Einstein był naprawdę zanie

  • Ratując niemiecką duszę

    Obaj Niemcy mają już swoje miejsce w historii. Ale obaj także właśnie teraz, choć tak różni, równocześnie wrócili do aktualności. Stauffenberg - na ekrany kinow