Blog > Komentarze do wpisu
Prezent dla Obamy
Co mają wspólnego Czabanienko i Gruzja? Proste - Hawanę.
"Admirał Czabanienko" to niszczyciel okrętów podwodnych, który przed kilku dniami zakończył wizytę w Hawanie jako pierwszy okręt rosyjski w tym porcie od upadku ZSRR. "Gruzja" zaś to statek, oficjalnie cywilny, a tak naprawdę wojskowy transportowiec, który zawitał do Hawany latem 1962 r.
Pamiętam dobrze, jak się z niego wysypał na ulice Hawany tysiąc "techników rolniczych", w istocie żołnierzy do obsługi sowieckich baz z rakietami atomowymi zainstalowanymi na wyspie przez Castro i Chruszczowa.
Wspomnienia są cenne, składają się na to, co można określić jako doświadczenie. I prowadzą do interesujących skojarzeń. Kuba roku 62 była najbardziej niebezpiecznym punktem sowieckiej światowej architektury wojskowej. Stała się, w wyniku ślepoty Castro i awanturnictwa Chruszczowa, frontem jedynego prawdziwego ryzyka szoku atomowego w czasie zimnej wojny.
Na co liczył Chruszczow, kiedy instalował rakiety i próbował zagrozić Ameryce z bazy tuż pod jej bokiem? Na naiwność Fidela Castro, który uwierzył, że Moskwa zaryzykuje wojnę z USA w interesie Kuby. I na naiwność młodego i niedoświadczonego prezydenta USA Johna Kennedy'ego. Ale Nikita się pomylił. Kennedy powiedział "nie", zablokował wyspę, Chruszczow mrugnął pierwszy, świat uniknął katastrofy.
1962 to nie jest 2008, Putin nie Chruszczow. Nikt nie podejrzewa Putina o awanturnictwo ani o próbę instalowania rakiet na Kubie. Jego polityka budzi jednak podejrzane skojarzenia.
Do wniosku o braku doświadczenia i naiwności nowego młodego prezydenta USA Chruszczow doszedł po krótkim spotkaniu z Kennedym we Wiedniu w czerwcu 1961 r. Rok później musiał zmienić zdanie. Putin jeszcze Obamy nie widział, ale ma już na pewno gotowy dokładny jego portret psychologiczny. Otóż ten portret wydaje się tak wyrysowany, jakby Putin także liczył na naiwność młodego i niedoświadczonego lokatora Białego Domu.
Przygotował mianowicie na inaugurację Obamy bardzo specjalny prezent, którego "Admirał Czabanienko" i powrót Rosji na Kubę oraz jej nagła miłość do Ameryki Łacińskiej to tylko szczegół.
Na ofertę otwarcia, jaką Putin złoży Obamie, składa się m.in. 150 mld dol. zastrzyku dla armii rosyjskiej, zapowiedź budowy 70 nowych wielogłowicowych atomowych rakiet strategicznych, rakiety Iskander w Kaliningradzie w odpowiedzi na tarczę w Polsce i Czechach, rakiety przeciwlotnicze S-300 dla Iranu z zasięgiem aż po irackie niebo, pogłoski o bazach w Syrii, ołowiana chmura nad Gruzją i Ukrainą
Razem to nie tyle elegancki bukiet powitalny co bardzo ciężka rosyjska rękawica rzucona w kierunku Waszyngtonu.
Rosja broni dziś nie ideologii, a tego co uważa za swój państwowy interes. Moskwie nie zależy na powtórce z zimnej wojny. Baryłka za 30 czy 50 dolarów już zmieniła układ sił. W istocie Moskwa szykuje się do nieuniknionych rozmaitych konfrontacji z USA i chce do nich przystąpić z - na tyle na ile to możliwe - pozycji siły.
Jest w tej rosyjskiej polityce jakiś procent blefu i ryzyka. Pytanie tylko, jak troskliwie te procenty zostały obliczone. Warto może pamiętać o Kubie, która właśnie obchodzi 50 lat castryzmu. Przyszłość można, a czasem trzeba, budować na wspomnieniach. Na doświadczeniach także.
wtorek, 30 grudnia 2008, leopold.unger

Polecane wpisy

  • Nasze 15 minut trwa już 20 lat

    Fala rozmaitych 20-leci zaczyna zalewać Polskę, zanim rozleje się w szumie polemik o to, która z nich ważniejsza po całej Europie. Na razie nie wszyscy wiedzą,

  • Topór Einsteina

    "Postęp techniczny to topór w ręku psychopaty". To powiedział fachowiec. Nazywał się Albert Einstein. Przesada? Wcale nie, Einstein był naprawdę zanie

  • Ratując niemiecką duszę

    Obaj Niemcy mają już swoje miejsce w historii. Ale obaj także właśnie teraz, choć tak różni, równocześnie wrócili do aktualności. Stauffenberg - na ekrany kinow

Komentarze
klimatyzacje
2011/03/06 21:22:15
Prezent klimatyzacja Warszawa może i fajny