Blog > Komentarze do wpisu
Imię Rosji
Każda epoka powinna mieć swojego bohatera. Dlatego tygodnik "Time" wymyślił Człowieka Roku. Tygodnik zachował się ostrożnie. Dał swemu bohaterowi krótką, bo roczną tylko, klamrę życia i zostawił otwartą kwestię co do tego, jakie cechy i jakie zasługi lub dokonania ma uwiecznić czy wyrażać postać na okładce "Time'a".
Debata nie jest zamknięta. I słusznie. Przeglądając listę ludzi roku (pierwszym, w 1927 r., był Charles Lindbergh, który mając lat 25, przeleciał Atlantyk, potem było gorzej), łatwo dojść do wniosku, że nic nie może łączyć Martina Luthera Kinga z Adolfem Hitlerem, Gandhiego ze Stalinem czy ajatollahem Chomeinim, Wałęsę z panią Simpson (dla której abdykował król brytyjski) czy wreszcie Putina z Obamą. A przecież wszyscy oni, i inni podobnej kategorii, byli ludźmi roku w "Timie".
Bez próby psychoanalizy anonimowego wyboru dwa czynniki wydają się jednak wspólne. Po pierwsze, rozmiary miejsca, które ludzie różnych lat zajmowali w mediach, wielkość hałasu, jak się dzisiaj mówi, medialnego, jaki swoim działaniem, dobrym lub złym, wywoływali. Po drugie (teza, przyznaję, ryzykowna), że każdy z nas, a ludzie decydujący o okładkach "Time'a" są tacy jak my, widzi w swoim wybrańcu, swoim człowieku roku te cechy, w jakie sami chcielibyśmy być wyposażeni lub które, czasem bezwiednie, nas fascynują siłą i brutalnością działania oraz zasięgiem, dobrego lub tragicznego, wpływu na bieg historii.
Czy można tymi kryteriami uzasadnić, dlaczego to nikt inny, tylko średniowieczny książę Aleksander Newski został w tegorocznym konkursie telewizji rosyjskiej (to taki rodzaj człowieka nie tyle roku, ile tysiąclecia) uznany za najpopularniejszą postać historyczną w dziejach Rosji? Konkurs pod nazwą "Imię Rosji", zorganizowany przez kanał Rossija, trwał przez ponad pół roku, oddano w nim 50 mln głosów, co jak na kraj liczący 143 mln mieszkańców stanowi bardzo przekonującą i wiarygodną próbkę.
Drugie miejsce zajął carski premier z początku XX w., mądry, ale okrutny Piotr Stołypin, trzecie - Józef Stalin. Lenin jest na szóstym miejscu, nieco dalej Iwan Groźny.
Aleksander Newski znany jest ze zwycięstwa nad rycerzami Zakonu Kawalerów Mieczowych w 1242 r. Został ogłoszony świętym przez Cerkiew prawosławną. Stalin i Lenin szczegółów nie wymagają. Czy taka lista o czymś świadczy? Czy rzeczywiście ludzie miecza, samodzierżawia i terroru, a nie ukryci na dalszych miejscach Dostojewski czy Puszkin, zapisali w historii imię Rosji? Jaki Stalin fascynuje Rosjan: szef zwycięskiej Rosji czy satrapa, twórca gułagu, morderca milionów?
Jedno i drugie zapewne. Normalnie. Tak jak na okładkach "Time'a". Z dwoma poprawkami. W "Timie" są tylko żywi, na rosyjskiej liście - tylko martwi (dlatego Putin jest w "Timie", a nie ma go w rosyjskiej hit-paradzie). No i żaden z ludzi roku "Time'a" nie ma swojego ołtarza. A Stalin ma. W cerkiewce na przedmieściu Petersburga spora ikona Stalina mierzy wiernych u boku św. Matrony, która kazała mu w 1941 r. zostać w Moskwie i bronić stolicy przed Hitlerem. W imię Rosji - i nas wszystkich - niech się stamtąd nie rusza.
poniedziałek, 05 stycznia 2009, leopold.unger

Polecane wpisy

  • Nasze 15 minut trwa już 20 lat

    Fala rozmaitych 20-leci zaczyna zalewać Polskę, zanim rozleje się w szumie polemik o to, która z nich ważniejsza po całej Europie. Na razie nie wszyscy wiedzą,

  • Topór Einsteina

    "Postęp techniczny to topór w ręku psychopaty". To powiedział fachowiec. Nazywał się Albert Einstein. Przesada? Wcale nie, Einstein był naprawdę zanie

  • Ratując niemiecką duszę

    Obaj Niemcy mają już swoje miejsce w historii. Ale obaj także właśnie teraz, choć tak różni, równocześnie wrócili do aktualności. Stauffenberg - na ekrany kinow