Blog > Komentarze do wpisu
Ratując niemiecką duszę
 Obaj Niemcy mają już swoje miejsce w historii. Ale obaj także właśnie teraz, choć tak różni, równocześnie wrócili do aktualności. Stauffenberg - na ekrany kinowe. Hosenfeld - na mur w Yad Vashem w Jerozolimie.
"Kiedy za długo słucham Wagnera, nabieram ochoty, by napaść na Polskę". To powiedzenie należy do Woody'ego Allena, ale dzięki niemu można lepiej zrozumieć dlaczego film o nieudanym zamachu na Hitlera nosi tytuł "Walkiria".
Pióra samego Wagnera, tytułowe "Walkirie" z jego poematów opartych na mitologii nordyckiej, to zbrojne dziewice zwiastujące śmierć bojownikom i odprowadzające poległych bohaterów do Walhalli.
"Walkiria" to nie pierwszy film o zamachu na Hitlera. Nic dziwnego, trudno o bardziej epicki epizod niemieckiej II wojny światowej. Ciężko ranny w Afryce płk Claus Schenk von Stauffenberg wraca do Rzeszy i kieruje spiskiem, przygotowuje "Operację Walkiria" i przekonany o beznadziejnej sytuacji Rzeszy dokonuje zamachu, by wstrzymać niepotrzebny już przelew krwi.
Zamach się nie uda i zamiast Hitlera Walkirie zaprowadzą do Walhalli Stauffenberga i spiskowców. Kino lubi takie historie, wkracza więc Hollywood i dobry thriller z Tomem Cruise'em pokazuje inne Niemcy niż Hitlera. I posłuszny Wehrmacht, gotowy likwidować SS i obalić nazizm.
Przypadek, który, jak wiadomo, tylko czeka na okazję, przypomniał prawie w tym samym momencie los innego niemieckiego oficera z tego samego Wehrmachtu. Nie pułkownik, lecz kapitan, nie szlachcic, ale syn nauczyciela Wilm Hosenfeld w Polsce i na świecie znany jest z biografii polskiego muzyka Władysława Szpilmana, a jeszcze lepiej z oskarowego filmu "Pianista". Hosenfeld odkrył Szpilmana ukrywającego się w ruinach spalonej Warszawy i uratował mu życie.
Obaj Niemcy mają już swoje miejsce w historii. Ale obaj także właśnie teraz, choć tak różni, równocześnie wrócili do aktualności. Stauffenberg - na ekrany kinowe. Hosenfeld - na mur w Yad Vashem w Jerozolimie, który, z ociąganiem i opóźnieniem (m.in. pod wpływem zastrzeżeń polskiej prawicy), wniósł jednak jego nazwisko na listę Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.
Jeżeli się nie mylę, to Hosenfeld jest jednym z dwóch tylko (wraz majorem Karlem Plaggem, który ratował Żydów na Litwie) oficerów Wehrmachtu wśród 25 tys. nazwisk na liście Yad Vashem.
Dwóch oficerów niemieckich, dwóch niewątpliwych niemieckich bohaterów, choć każdy w innym rejestrze i w innej skali, obaj uprowadzeni do Walhalli nie przez Walkirię, tylko przez największych europejskich zbrodniarzy. Stauffenberg rozstrzelany przez Hitlera, Hosenfeld zamęczony przez Stalina w gułagu.
Jedna wielka rzecz ich różni. Motywacja. Stauffenberg wierzył w wyższość rasy germańskiej, chciał Rzeszy z Austrią i Sudetami, nie oburzał go los Żydów, choć był przeciwny ich fizycznemu niszczeniu, a, jak informuje "Le Monde", o Polakach mówił, że "dobrze się czują tylko pod knutem".
Czyli, jak mówi Hannah Arendt, nie działał pod wpływem moralnego oburzenia, lecz chciał w ostatniej chwili ratować przed całkowitym zniszczeniem resztki niemieckiej armii i ojczyzny. Hosenfeld natomiast pomógł polskiemu Żydowi, albowiem w równie beznadziejnej sytuacji wojska i Rzeszy nie ratował nazistowskiej Walhalli, lecz już tylko resztki niemieckiej duszy.
poniedziałek, 09 lutego 2009, leopold.unger

Polecane wpisy

  • Nasze 15 minut trwa już 20 lat

    Fala rozmaitych 20-leci zaczyna zalewać Polskę, zanim rozleje się w szumie polemik o to, która z nich ważniejsza po całej Europie. Na razie nie wszyscy wiedzą,

  • Imię Rosji

    Każda epoka powinna mieć swojego bohatera. Dlatego tygodnik "Time" wymyślił Człowieka Roku. Tygodnik zachował się ostrożnie. Dał swemu bohaterowi krót

  • Prezent dla Obamy

    Co mają wspólnego Czabanienko i Gruzja? Proste - Hawanę. "Admirał Czabanienko" to niszczyciel okrętów podwodnych, który przed kilku dniami zakończył w

Komentarze
2009/03/09 23:09:39
Tak, Panie Redaktorze - potwierdzam: to niedobrze, że Pański tekst czytam dopiero teraz. Byłbym lepiej przygotowany (c: