Blog > Komentarze do wpisu
Topór Einsteina
"Postęp techniczny to topór w ręku psychopaty". To powiedział fachowiec. Nazywał się Albert Einstein. Przesada? Wcale nie, Einstein był naprawdę zaniepokojony. Mamy taką planetę, jaką mamy, niewielką, ale innej na razie nie będzie. Jest pełna zagrożeń, ze wszystkich stron. I na to też nie mamy rady.

Postęp techniczny sprawił, że życie na naszej planecie staje się łatwiejsze, ale i bardziej ryzykowne. Toporu zatrzymać się nie da. A ponieważ ryzyko zero, jak wiadomo, nie istnieje, to warto spytać, jakie istnieje. Pytanie tak ważne, że trzeba było powołać nową gałąź nauki.

Nazywa się ta gałąź dziwnie - kindyka. To termin, który pochodzi od starogreckiego "kindunos" (niebezpieczeństwo). Wymyślili go Francuzi na Sorbonie w 1987 r., lansując w ten sposób naukę o zagrożeniu, czyli badanie ryzyka.

Dwa wyjątkowo ryzykowne rendez-vous skłoniły mnie do szukania odsieczy w "kindunos". Pierwsze to zderzenie dwóch satelitów telekomunikacyjnych na orbicie okołoziemskiej. Był to od początku ery kosmicznej najpoważniejszy tego rodzaju przypadek. Do zderzenia doszło nad Syberią, na wysokości 805 km. Spotkały się, nieco brutalnie, bo nic z nich nie zostało, amerykański komercyjny satelita Iridium wystrzelony w 1997 r. i rosyjski satelita wprowadzony na orbitę cztery lata wcześniej. Iridium ważył 560 kg, a rosyjski satelita prawie tonę. Drobiazg, można powiedzieć.

Co na to "kindunos"? Bada. Z tej randki na wysokiej półce powstały bowiem dwie duże chmury odłamków, nie wiadomo jednak, jak licznych i jak wielkich. Eksperci nie wiedzą jeszcze, co z tego dla nas wynika. Czy tak miałby wyglądać "topór Einsteina"? I co by z tego wyszło u szczytu zimnej wojny

Przypadek, ten niezawodny kumpel dziennikarzy, sprawił, że do drugiego "oko w oko" doszło wprost przeciwnie niż w kosmosie, bo pod wodą. Prasa mianowicie ujawniła, że na początku lutego na Atlantyku zderzyły się nie satelity, ale okręty podwodne Wlk. Brytanii i Francji, oba o napędzie atomowym - HMS "Vanguard" i "Le Triomphant".

Obie jednostki o tak dumnych nazwach zostały uszkodzone w trakcie kolizji, ale odpukać, nie doszło do awarii reaktorów ani, znowu odpukać, do wycieku paliwa jądrowego. Oba mastodonty to jednostki najnowszej generacji wyposażone we wszystko, co technologia wymyśliła. Poza, jak widać, antidotum na ich ślepotę, w tym wypadku głuchotę. Zderzenie pod wodą zostało określone jako "krótki kontakt". Topór krótki, ale nuklearny.

Co na to kindyka? Przypomina, że "Challenger" i "Columbia", concorde i "Kursk" to były katastrofy i że najnowsze dwie przygody, w kosmosie i pod wodą, katastrofą na szczęście nie są, ale mogły być. I że są przestrogą.

Że żyjąc, podejmujemy ryzyko codziennie. I że ludzkość nie powinna bać się postępu nauki, bać się powinna ludzkich błędów, lekkomyślności i braku poczucia odpowiedzialności za użytek, jaki z niej robi. Wiadomo przecież, że technika i nauka mogą służyć i dobru, i złu i że bywają sytuacje, kiedy nie podejmując ryzyka, ryzykujemy znacznie więcej.

Chiński filozof Lao Tse żył i nauczał między rokiem 570 i 490 p.n.e. Jego formuła pasuje do naszych czasów. - Ten, kto wynalazł okręt - powiedział Lao - wynalazł także rozbitków.
wtorek, 24 lutego 2009, leopold.unger

Polecane wpisy

  • Demokracja i telewizja

    Kilka dni temu drugi kanał francuskiej telewizji publicznej pokazał film wideo ilustrujący wyjątkowo okrutny epizod izraelskiej wojny w Gazie. Komentarz był ze

  • Imię Rosji

    Każda epoka powinna mieć swojego bohatera. Dlatego tygodnik "Time" wymyślił Człowieka Roku. Tygodnik zachował się ostrożnie. Dał swemu bohaterowi krót

  • Prezent dla Obamy

    Co mają wspólnego Czabanienko i Gruzja? Proste - Hawanę. "Admirał Czabanienko" to niszczyciel okrętów podwodnych, który przed kilku dniami zakończył w

Komentarze
Gość: Jakub, *.as.kn.pl
2009/03/01 19:30:18
Witam! Bardzo interesujące publikacje. Pozdrawiam i zapraszam na swojego blooga ;)
-
klimatyzacje
2011/03/06 21:20:26
Postęp jest tak szybki, ze większość osób nie zdąży załapać się na ten pociąg klimatyzacja Warszawa , nie ma postepu bez ofiar